Relacje laureatów konkursu „I know America”


Marta Stryjniak

BFTF - Best Friends Together Forever

Benjamin Franklin Transatlantic Fellows Summer Institute 2016 – Wake Forest University

Kiedy kilka miesięcy temu dowiedziałam się o konkursie Know America i przeczytałam wspomnienia laureatów z pobytu w USA pomyślałam, że są szczęśliwcami, mogąc przeżyć taką przygodę. Decydując się na wzięcie udziału pomyślałam, że warto spróbować, a kiedy okazało się, że moje marzenia się spełniają nic już nie było takie jak wcześniej. Na początku wiedziałam jedynie, że program Benjamin Franklin Transatlantic Fellows Summer Institute jest związany z miesięcznym pobytem w Stanach Zjednoczonych, umożliwia poznanie młodych ludzi z całej Europy i Ameryki oraz skupia się na szkoleniu młodych liderów i przyszłych dyplomatów. Już sam ten opis brzmi niezwykle zachęcająco, ale jako tegoroczna uczestniczka mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że może on oddać jedynie małą cząstkę tego, czym naprawdę jest „Ben” i tego co przeżyłam podczas tego cudownego miesiąca.

grupa młodzieży

Kiedy kilka miesięcy temu dowiedziałam się o konkursie Know America i przeczytałam wspomnienia laureatów z pobytu w USA pomyślałam, że są szczęśliwcami, mogąc przeżyć taką przygodę. Decydując się na wzięcie udziału pomyślałam, że warto spróbować, a kiedy okazało się, że moje marzenia się spełniają nic już nie było takie jak wcześniej. Na początku wiedziałam jedynie, że program Benjamin Franklin Transatlantic Fellows Summer Institute jest związany z miesięcznym pobytem w Stanach Zjednoczonych, umożliwia poznanie młodych ludzi z całej Europy i Ameryki oraz skupia się na szkoleniu młodych liderów i przyszłych dyplomatów. Już sam ten opis brzmi niezwykle zachęcająco, ale jako tegoroczna uczestniczka mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że może on oddać jedynie małą cząstkę tego, czym naprawdę jest „Ben” i tego co przeżyłam podczas tego cudownego miesiąca.

Trafiłam na kampus Uniwersytetu Wake Forest w Karolinie Północnej. Jest to miejsca pełne pięknych, ceglanych budynków, wiewiórek, słońca i wspaniałych ludzi. Można tam znaleźć wszystko; od przestronnych sal wykładowych i klas, w których odbywają się zajęcia, przez restaurację, sklepiki z pamiątkami i ogromną bibliotekę, która jak okazało się w pierwszym tygodniu naszego pobytu, jest wspaniałym miejscem do fantastycznej gry „Humans vs. Zombies”, do pięknych parków, ławeczek i huśtawek, gdzie można spędzić czas z przyjaciółmi po zajęciach.

Po raz pierwszy z grupą uczestników programu spotkałam się już na lotnisku w Filadelfii, podczas oczekiwania na ostatnią przesiadkę. Pamiętam, że od razu uderzyło mnie to jak bardzo byli otwarci i przyjaźni. To wrażenie potęgowało się jedynie w miarę przyjazdu na kampus i poznawania reszty członków naszej grupy, z której każdy reprezentował inny kraj lub stan Ameryki.

Każdy dzień programu był dokładnie zaplanowany i wypełniony zajęciami, a wszystko to, dzięki wysiłkowi wielu osób; zarówno współpracujących ze sobą na miejscu profesorów Wake Forest, jak i zajmujących się wyborem reprezentantów, przedstawicieli Ambasad oraz niezwykłych mentorów, którzy sami będąc kiedyś uczestnikami, rozprzestrzenili ideę „Bena” w swoich krajach i miastach z tak wielkim sukcesem, że teraz sami stali się dla nas wspaniałymi nauczycielami.

Pierwszy tydzień minął nam na na poznawaniu kampusu (na początku tylko dzięki nowym przyjaciołom udawało mi się trafić do stołówki i na zajęcia) oraz udziale w pierwszych wykładach, prowadzonych przez gości i zajęciach uczących nas trudnej sztuki debatowania, argumentacji, udziale w interesujących symulacjach dyplomatycznych, a nawet kręceniu własnego filmu i gotowaniu potraw typowych dla naszych krajów podczas tzw. International Dinner. Od początku moją uwagę zwróciło to, w jak wspaniałym towarzystwie się znalazłam. Uczestnicy byli nie tylko, jak już wspomniałam, bardzo przyjacielscy i otwarci, ale także niezwykle inteligentni, myślący i mogący się pochwalić imponującymi osiągnięciami, obserwacjami i planami. Nie potrzebowaliśmy czasu, aby się zintegrować. Już od pierwszego dnia wszyscy czuliśmy się ze sobą bardzo swobodnie, a wieczorami i w przerwach między zajęciami można było znaleźć nas dyskutujących, żartujących, spacerujących, a nawet spędzających czas na nauce języków, tańców i piosenek, typowych dla poszczególnych krajów czy ćwiczeniu jogi. To, że pochodziliśmy z innych kultur i środowisk, wyznawaliśmy różne religie, różniliśmy się kolorem skóry, czy stylem ubioru, nigdy nie było dla nas barierą, a jedynie czymś co każdą osobę czyniło wyjątkową.

Po intensywnym i bardzo interesującym tygodniu na kampusie przyszedł czas na tygodniową wycieczkę, podczas której odwiedziliśmy Filadelfię i Waszyngton. W obu miastach przeżyliśmy niezapomniane chwile, odwiedziliśmy miejsca, które wcześniej znałam jedynie z amerykańskich filmów. Było nam dane zobaczyć wszystkie najsłynniejsze zabytki Waszyngtonu, spróbować specjałów lokalnej kuchni, a także odwiedzić miejsca niedostępne dla zwykłych turystów, jakimi niewątpliwie są biuro burmistrza czy Departament Stanu, gdzie zostaliśmy przyjęci jak młodzi ambasadorzy, przez bardzo miłych dyplomatów i pracowników, przed którymi również odegraliśmy dyplomatyczną symulację. Nigdy nie zapomnę również wycieczek, które odbyłam w czasie wolnym, wraz z grupą przyjaciół. Na pewno niesamowitym przeżyciem było również zobaczenie parady z okazji Święta Niepodległości 4 lipca w Filadelfii oraz pokazu słynnych fajerwerków w centrum Waszyngtonu.

Po pasjonującej wycieczce przyszedł czas na kolejny tydzień wypełniony zajęciami, ale tym razem nie mieszkaliśmy na kampusie uniwersytetu, lecz zostaliśmy przywitani przez rodziny, które zdecydowały się nas gościć. Była to wspaniała możliwość poznania amerykańskiej kultury. Wzięłam udział w koncercie w Winston-Salem, poznałam społeczność lokalnego kościoła, spacerowałam po górach, a nawet spędziłam dzień na plaży, pływając w Oceanie Atlantyckim. Kiedy nasz pobyt u rodzin dobiegł końca, został zorganizowany wspaniały obiad pożegnalny, kiedy to uczestnicy dziękowali za gościnę i prezentowali swoje talenty. Był to bardzo wzruszający moment, ponieważ wszyscy mieliśmy świadomość, że nasz czas w Wake Forest dobiega końca i wkrótce będziemy musieli rozstać się nie tylko z rodzinami, ale również z naszymi nowymi, cudownymi przyjaciółmi. Nigdy nie zapomnę naszego grupowego tańca hula, podczas wspomnianego obiadu, do przygotowania którego zachęciła nas jedna z profesjonalnie trenujących go uczestniczek.

W ostatnim tygodniu pobytu wszyscy zajęliśmy się przygotowywaniem prezentacji końcowego projektu, który miał na celu opisanie jednego z problemów, występującym w społeczeństwie i zaproponowaniu jego rozwiązania. Każdy z nas do tematu podszedł bardzo poważnie. Projekty były bardzo ciekawe i ambitne, a każdy z profesorów oraz mentorów zawsze był gotowy służyć nam radą. Po raz kolejny doświadczyłam też życzliwości moich współuczestników, którzy mimo pracy nad własną prezentacją byli niezwykle wspierający i motywujący w stosunku do innych, zawsze gotowi wysłuchać i udzielić pomocy. Liczne warsztaty, przygotowane i prowadzone przez naszych mentorów, również dały nam solidne podstawy do tego, jak przeprowadzić nasz projekt z sukcesem. Żałuję jedynie, że mogłam wybrać tylko część zajęć i nie mogłam uczestniczyć w każdej z tych cennych lekcji. Jestem pewna, że zdobyta wiedza pomoże mi w zrealizowaniu projektu w Polsce.

Ceremonia wręczenia dyplomów, ostatni wieczór, podczas którego odbyła się dyskoteka i karaoke oraz noc, kiedy nikt z nas nie spał, ponieważ w całości spędziliśmy ją na zewnątrz rozmawiając i pisząc do siebie listy - te momenty na pewno zapamiętam do końca życia.

Czego nauczył mnie „Ben” i co niego wyniosłam? Chyba nie sposób wyrazić tego jak bardzo ten program zmienia życie. Na pewno znacząco zwiększyłam swoją pewność siebie i nabrałam więcej doświadczenia w publicznych wystąpieniach, zdobyłam mnóstwo cennych umiejętności i wróciłam do Polski z bardzo silnym przekonaniem, że młodzi ludzie mogą bardzo wiele, naprawdę mogą zmienić świat. Udział w tym programie pokazał mi również, że w dzisiejszych czasach świat stoi przed nami otworem i warto wykorzystywać wszystkie możliwości jakie mamy, co znacząco wpłynęło m.in. na moje przyszłe plan dot. studiów. Jednak przede wszystkim „Ben” sprawił, że stałam się częścią wspaniałej międzynarodowej rodziny i poznałam najlepszych przyjaciół, z którymi na pewno pozostanę w kontakcie, ponieważ są jednymi z najbardziej wartościowych osób, jakie dane było mi poznać i z jakimi bardzo trudno było się rozstać. Już teraz, w sierpniu, mogę powiedzieć że jestem po pierwszym spotkaniu z kilkoma osobami, poznanymi podczas BFTF, które zorganizowaliśmy sami w Warszawie.

Kończąc, mogę jedynie dodać, że jeśli miałabym opisać program jednym słowem, to cytując jednego z naszych profesorów, powiedziałabym: magia. Zdecydowanie zgadzam się też z jednym z naszych mentorów, który stwierdził, że rozwinięcie skrótu BFTF, które podałam na początku nie jest do końca poprawne, ponieważ tak naprawdę brzmi ono: Best Friends Together Forever.

Bardzo dziękuję organizatorom Know America, Fundacji Wspomagania Wsi oraz Ambasadzie Amerykańskiej, za umożliwienie mi stania się częścią tego wspaniałego doświadczenia, i zachęcam wszystkich, którzy mają taką możliwość do wzięcia udziału w kolejnych edycjach konkursu!

Marta Stryjniak, 28 sierpnia 2016

Zdjęcia z Marty wyjazdu znajdziecie w galerii na Facebooku

Pozostałe relacje